Agata szła szybkim, zdecydowanym krokiem. Choć bardzo lubiła spacerować po tym parku teraz nie miała na to czasu ani ochoty. Spieszyła się. Mimo, że lekarze zapewniali ją, że z jej siostrą wszystko w porządku, wcale jej to nie uspokoiło. Potrącenie przez samochód to w końcu bardzo poważna sprawa nawet jeśli była to tylko lekka stłuczka. Weszła do budynku szpitala. Wzdrygnęła się. Należała do tej większości osób, których sama myśl o lekarzach, krwi czy badaniach przyprawia o dreszcze.
– Przepraszam, gdzie leży Laura Jaworska? – zapytała panią w okienku.
– Czwarte piętro, sala 21.
Skierowała się w stronę schodów. Jej myśli krążyły wokół siostry. Jak się czuje? Czy nic jej nie jest? Była tak zajęta własnymi myślami, że potknęła się i potrąciła przez przypadek jakąś osobę.
– Bardzo przepraszam, zamyśliłam się – powiedziała zmieszana.
– Nic nie szkodzi – odpowiedział poszkodowany. Był to wyskoki, całkiem przystojny chłopak o wesołych oczach.
– Następnym razem jednak uważaj. Nie wszyscy pacjenci są wystarczająco silni, aby cię złapać – powiedział z uśmiechem. – Adam – przedstawił się.
– Agata
– Do kogo w odwiedziny?
– Do siostry. Miała lekką stłuczkę. Podobno nie odniosła żadnych poważnych obrażeń, ale zatrzymali ją na obserwację.
– W takim razie nie będę Cię zatrzymywał. Mam nadzieję, że zobaczymy się jutro?
– Tak, myślę, że tak.
*************************************************
Następnego dnia Agata znów szła przez park. Tym razem już jednak dużo spokojniejsza o stan zdrowia siostry. Laura czuła się już lepiej i już wczoraj chciała opuścić szpital. Za dobrym humorem dziewczyny stało coś jeszcze, a może raczej ktoś? Musiała przyznać sama przed sobą, że spodobał jej się nowopoznany chłopak. Nie pasował do jej wyobrażenia o chorych, którzy ciągle narzekają i snują się po szpitalnych korytarzach przygnębieni. On był inny. Nie wyglądał na chorego. Agata liczyła, że dzisiaj znów go spotka.
Nie zawiodła się. Ledwo co przekroczyła próg szpitala już słyszała ciepły głos Adama.
– Cześć. Sprawdzałem czy Twoja siostra przypadkiem czegoś nie potrzebuje, ale ona czuję się już naprawdę dobrze i nie potrzebuje żadnej pomocy, a wręcz przeciwnie. Właśnie poszła do kącika zabaw i umila czas dzieciakom czytając im książkę – powiedział na wstępie.
– O tak. Mogłam się tego spodziewać. Ona nie potrafi siedzieć bezczynnie.
– Niestety dopiero zaczęła, a czekając na nią będziesz skazana na moje towarzystwo.
– Nie mam nic przeciwko-roześmiała się.
I zaczęli rozmawiać. Dobrze czuli się w swoim towarzystwie. Agata miała wrażenie, że zna Adama już od dawana, a przecież po raz pierwszy spotkała go dopiero wczoraj. Rozmawiali długo, a pewnie mogli by jeszcze dłużej gdyby nie to, że Agacie się przypomniało, po co tu naprawdę przyszła.
– Ale spotkamy się jutro?- zapytał z nadzieją jak już się żegnali.
Pokiwała tylko głową z uśmiechem i pobiegła do Laury, która już dawno skończyła czytać dzieciom.
********************************************
Agata codziennie przy okazji odwiedzania swojej siostry spotykała się z Adamem. Przychodziła też do niego jeszcze długo po tym jak Laura wyszła ze szpitala. Coraz bardziej podobał się jej ten chłopak. Był dowcipny, inteligentny, mogła z nim porozmawiać o wszystkim. Dyskutowali na różne tematy: mówili o książkach filmach, muzyce. Okazało się, że oboje mają wiele wspólnego. Lubili tych samych autorów, te same zespoły. Mieli podobne marzenia o podróżach do różnych odległych miejsc. Wizyty w szpitalu już na stałe znalazły miejsce w jej planie. Nie wyobrażała już sobie dnia bez Adama i rozmów z nim.
*********************************************
Agata jak co dzień poszła w odwiedziny do Adama. Tym razem jednak chłopak nie czekał na nią na korytarzu tak jak zwykle. Nie było go też w jego sali. Zaniepokojona dziewczyna spytała pielęgniarki co stało się z chłopakiem.
– Jest w Sali numer 15, ale musi się pani pospieszyć, bo za chwilę będzie przygotowywany do operacji.
Operacja? Dziewczyna nie mogła w to uwierzyć. Mimo, że spotykali się przecież w szpitalu Adam nigdy nie dał po sobie poznać, że coś mu dolega. W pewnym momencie Agata zapomniała o jego ciężkiej chorobie zwłaszcza, że on sam nie wiele o niej mówił. Gdy tylko chciała o to zapytać Adam od razu zmieniał temat. Mówił, że to nie jest ważne i lepiej aby porozmawiali o niej. Agata nie chciała naciskać i pomimo już całkiem długiej znajomości niewiele wiedziała o chorobie Adama.
Dziewczyna już wczoraj widziała, że coś jest z nim nie tak. Wyglądał na zmęczonego i nie żartował tak często jak zazwyczaj, ale przecież już zdarzały mu się takie dni. Nigdy jednak nie było na tyle źle, by musiał być operowany. Przestraszyła się. A co będzie jeśli operacja się nie uda? Nie chciała nawet o tym myśleć. Nie wyobrażała już sobie życia bez Adama, bez jego uśmiechu, żartów. Pobiegła do sali wskazanej przez pielęgniarkę. Chłopak leżał w łóżku i myślała, że śpi, ale na dźwięk jej kroków otworzył oczy.
– Cieszę się, że przyszłaś – powiedział słabym głosem.
– Przecież zawsze przychodzę.
– Wiesz, jeśli operacja się uda będę mógł cię zabrać w tą daleką podróż, o której oboje. marzymy.
Uśmiechnęła się tylko słysząc te słowa, bo nie wiedziała co mogłaby mu teraz powiedzieć.
– Proszę pani musi pani opuścić salę-powiedziała jedna z pielęgniarek.
– Jeszcze chwila-powiedziała i zwróciła się do Adama-Co mogę dla Ciebie zrobić?
On spojrzał jej prosto w oczy i powiedział:
– Nic. Po prostu bądź ze mną. Bądź moim słońcem.
I była nim do końca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz