Dawno, naprawdę bardzo dawno temu, za górami i za lasami, daleko stąd, żyli sobie ludzie. Nie byli to jednak zwykli ludzie. Byli oni malutcy.
Mieszkali na łące w pięknych, zielonych makach. Niestety, ludzie ci nie umieli mówić. Żyli w zupełnej ciszy. Czasem tylko machali do siebie porozumiewawczo lub słyszeli szum drzew. Lecz jedno drzewo było niezwykłe. Miało magiczną moc. Gdy tylko wiatr dmuchnął mocniej, zaczynał z niego dochodzić dziwny, lecz przepiękny… dźwięk! Było to bowiem drzewo nutowe. Przy wietrze wszystkie nuty się poruszały, pięknie śpiewając. W życiu ludzi z czerwonych maków było bardzo smutno. Ptaki nie śpiewały, a słowiki nie wydawały prześlicznych treli.
Tak ci malutcy ludzie żyli przez wiele pokoleń. Pewnego dnia zdarzył się niezwykły, magiczny przypadek. Niespodziewanie nadleciał duży, zaczarowany motyl. Zapylił on wszystkie maki, w których mieszkali bezgłośni ludzie. Kwiaty, jedne po drugich, zaczęły się rozwijać. Właśnie w tamtej chwili małe ludziki zaczęły wyglądać poza granice swoich pączków i właśnie wtedy zobaczyły, jaki świat jest duży i ile ich ominęło w tych kwiatowych domkach. Na początku bały się wyjść, lecz motyl dodał im siły. Nagle, gdy magiczny motyl odlatywał, niechcący poruszył Nutowe Drzewo swoją nogą. Zrobił to na tyle mocno, że drzewo się ugięło i spadły z niego, zamiast liści, nuty. Było ich mnóstwo. Każda wydawała inny dźwięk. Jedne się śmiały, inne śpiewały, a jeszcze inne szlochały.
Wszystkie nuty wleciały do serc każdego człowieka. W rezultacie wszyscy ludzie zaczęli śpiewać, płakać ze szczęścia lub dlatego, że przez tyle czasu nie widzieli świata. Mimo tego wszyscy byli szczęśliwi. Na koniec ludzie wyszli z kwiatów, a magiczny motyl odleciał.
Tak kończy się opowieść o początkach ludzkiej mowy. Motyl został bardzo długo w pamięci mieszkańców łąki. Mimo tego nikt nie wiedział, skąd motyl przyleciał. Mowa przez wieki stała się wyraźniejsza, ponieważ na początku wychodziła koślawo. Wszyscy żyli długo, jak to zwykle bywa, ale szczęśliwie z powodu mowy.
Mieszkali na łące w pięknych, zielonych makach. Niestety, ludzie ci nie umieli mówić. Żyli w zupełnej ciszy. Czasem tylko machali do siebie porozumiewawczo lub słyszeli szum drzew. Lecz jedno drzewo było niezwykłe. Miało magiczną moc. Gdy tylko wiatr dmuchnął mocniej, zaczynał z niego dochodzić dziwny, lecz przepiękny… dźwięk! Było to bowiem drzewo nutowe. Przy wietrze wszystkie nuty się poruszały, pięknie śpiewając. W życiu ludzi z czerwonych maków było bardzo smutno. Ptaki nie śpiewały, a słowiki nie wydawały prześlicznych treli.
Tak ci malutcy ludzie żyli przez wiele pokoleń. Pewnego dnia zdarzył się niezwykły, magiczny przypadek. Niespodziewanie nadleciał duży, zaczarowany motyl. Zapylił on wszystkie maki, w których mieszkali bezgłośni ludzie. Kwiaty, jedne po drugich, zaczęły się rozwijać. Właśnie w tamtej chwili małe ludziki zaczęły wyglądać poza granice swoich pączków i właśnie wtedy zobaczyły, jaki świat jest duży i ile ich ominęło w tych kwiatowych domkach. Na początku bały się wyjść, lecz motyl dodał im siły. Nagle, gdy magiczny motyl odlatywał, niechcący poruszył Nutowe Drzewo swoją nogą. Zrobił to na tyle mocno, że drzewo się ugięło i spadły z niego, zamiast liści, nuty. Było ich mnóstwo. Każda wydawała inny dźwięk. Jedne się śmiały, inne śpiewały, a jeszcze inne szlochały.
Wszystkie nuty wleciały do serc każdego człowieka. W rezultacie wszyscy ludzie zaczęli śpiewać, płakać ze szczęścia lub dlatego, że przez tyle czasu nie widzieli świata. Mimo tego wszyscy byli szczęśliwi. Na koniec ludzie wyszli z kwiatów, a magiczny motyl odleciał.
Tak kończy się opowieść o początkach ludzkiej mowy. Motyl został bardzo długo w pamięci mieszkańców łąki. Mimo tego nikt nie wiedział, skąd motyl przyleciał. Mowa przez wieki stała się wyraźniejsza, ponieważ na początku wychodziła koślawo. Wszyscy żyli długo, jak to zwykle bywa, ale szczęśliwie z powodu mowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz